niedziela, 31 stycznia 2016

Patynowy Domek

Dawno mnie tutaj nie było i sporo się działo w tym czasie.
W sierpniu spełniło się nasze marzenie i przeprowadziliśmy się do Patynowego Domku :-) :-) :-).
Nie ma to jak u siebie! Tu powietrze inaczej pachnie, jest lżejsze, trawa jest bardziej zielona a niebo bardziej niebieskie...
Mamy przestrzeń - cudowną, wspaniałą nie tylko do życia rodzinnego, ale też do jej kreowania.
Sporo prac wykonywaliśmy sami, co pochłonęło masę czasu (zwłaszcza, że dziewczynki jeszcze małe, a trzeba jeszcze iść do pracy), ale pozwoliło to na spore oszczędności i poczucie dumy.
Własny Dom wyzwala w nas wielkie pokłady energii, samozaparice, ale i odwagę! Gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że np. sama położę z 90 m2 paneli, że sama je będę docinać to popukałabym mu w głowę...
Nie wszystko szło gładko, jak to na każdej budowie, ale suma summarum obyło się bez większych potknięć :-)

Naczytałam się kiedyś, że najwięcej rozwodów jest między małżonkami, którzy się budują. Wszelkie remonty generują konflikty. Cieszę się, że nas nasz Domek bardziej scalił niż poróżnił i wszyscy jesteśmy tutaj bardzo szczęśliwi. Kiedy coś robiłam sama w naszym domku, szpachlując, gruntując, malując, fugując itd. czułam, że nabieram z nim - jak to nazwać? - więzi? Za żadne skarby świata bym go nie sprzedała ani nie zamieniła na nic innego.

Przez kolejne lata będziemy spokojnie dopieszczać swoją przestrzeń.
Patrzyłam z rozmarzeniem na domy z duszą. Kiedyś nawet chciałam budować dom z bali, jeśli już nie mogłam wyremontować jakiegoś staruszka. Dziś cieszę się, że nasz domek jest dostosowany do naszych potrzeb (mimo że budowaliśmy go z gotowego projektu) i nieraz zastanawiam się jaki będzie za 50 czy 100 lat, czy wytrzyma, czy nasze dzieci i wnuki go będą tak kochać jak my?
Nie wybiegając aż tak daleko - póki co, niech ściany nasiąkają naszym szczęściem :-)

zobacz także inne posty